PART VI: Tynset Peaks Season One

Miejsce ostatecznego osadzenia – farma na zadupiu w Tynset. Z dala od pradu, internetu, swiatla i cywilizacji. Blisko krow, lasow, gor, ciszy, spokoju i wszechogarniajacej poteznej natury. Bardzo Zen, refleksyjnie i w ogole wewnetrzna rownowaga oraz oczyszczenie. Najpierw czesc przyrodnicza. Lokalni tubylcy w czesci kolejnej.


miasteczko twin peaks, czyli miejsce 3-godzinnego lapania stopa w deszczu


rezydencja panstwa carrington


…a na dachu posadzimy marchewke


twoja stara pierze w rzece, moja kobieta w szlauchu


system zabezpieczen przed niedzwiedziem


and god said..


…let there be light!


keep the fire burnin’!


keep the smoke comin’!


rezydencja – widok z gory


poetycko, niczym u asnyka


pod spodem byl wrobelek, ale upewnilem sie, ze nie wypelznie


krajobraz ksiezycowy


tron – 1666 (SZATAN!!!) m n.p.m.


wiatr tak pizdzi, ze wyrywa kepki mchu. dwa razy musialem sie polozyc plasko. krieg.


zejscie tez do najlatwiejszych nie nalezy


rollin’ on the river!


tzw. BIOINDYKATORY (madre slowo bazixa) – towar nieosiagalny w polsce


lowce – prawdziwi wladcy norweskiej puszczy (nie mylic z losiem)


las po przejsciu trolla

Jedna odpowiedź do “PART VI: Tynset Peaks Season One”

  1. Gosza mówi:

    To w Tynset są niedźwiedzie? Nie jadę , boję się

Dodaj komentarz